Mały transformers

Światowe trendy motoryzacyjne jasno wskazują, że przyszłość samochodów jest elektryczna. Citroën wszedł na tę ścieżkę, jeszcze nim „elektryki” i hybrydy zaczęły podbijać serca kierowców. W 1992 r. na wystawie w Sewilli francuska marka zaprezentowała model Citela – mały samochód, który był nie tylko elektryczny, lecz także miał usprawnić ruch w wielkich miastach i zminimalizować tym samym problem zatłoczonych ulic i braku miejsc parkingowych.

Citroën postawił w tym przypadku na niewielkie rozmiary (zaledwie 2,96 m długości, 1,55 m szerokości oraz 1,44 m wysokości) oraz modułową konstrukcję, dzięki czemu Citela mogła być czteromiejscowym coupé, kabrioletem, a nawet pick-upem. Elementy wykonane z tworzyw sztucznych były nie tylko lekkie i łatwe w demontażu, lecz także nadawały się do recyklingu, więc nie zanieczyszczałyby środowiska.

Nazwa samochodu była skrótem od Citroën Electric Automobile, więc z francuskiego oznaczała po prostu „elektryczny pojazd Citroëna”. Pod maską Citeli znalazła się jednostka elektryczna o mocy 20 kW, co wystarczało na rozpędzenie auta do 110 km na godz. oraz pozwalało na pokonanie aż 210 km. Samochód mógł być ładowany na dwa sposoby – z gniazdka 220 V, co zajmowało 8 godz., lub też za pośrednictwem szybszego gniazda, gdzie każda minuta ładowania oznaczała dodatkowe 2 km zasięgu. W zaledwie 20 min można było tak podładować samochód, aby móc zaliczyć przejażdżkę po dużym mieście.

Co ciekawe, nie był to tylko modny pokaz możliwości, gdyż Citroën zaliczył ponad 1 mln km testowych. Citela była jak na tamte czasy rewolucyjna… chyba nawet zbyt rewolucyjna, gdyż ostatecznie pozostała tylko prototypem.

Jak na Citroëna, wnętrze Citeli było wręcz zachowawcze… (fot. Citroën)

…za to sylwetka była odpowiednio awangardowa (fot. Citroën)

Elektryczny miejski samochód to nie jest wynalazek ostatnich kilku lat (fot. Citroën)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.